konkurs!



    22 września ruszyła druga edycja akcji Blogerki wietrzą szafę, w której mam przyjemność brać udział.  Każda z blogerek biorących udział w zabawie organizuje u siebie na blogu konkurs, w którym do wygrania są ciekawe ubrania. Listę blogerek biorących udział w akcji możecie sprawdzić pod tym linkiem. 

Tym samym zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym macie okazję wygrać kobaltową, rozkloszowaną spódnicę!


Co zrobić by wziąć udział w konkursie?

1.    Wybierz z mojej Wirtualnej Szafy najfajniejszą Twoim zdaniem rzecz.
2.    Wklej link do wybranej rzeczy POD TYM postem.
3.     Napisz co byś do niej zestawiła.




Konkurs trwa 2 tygodnie. Na Wasze odpowiedzi czekam do 9.10. 2014
Zapraszam !

PEGGY SUE

  


   Wokół mnie nadal roztacza się aura lat 50. W playliście namiętnie powtarza się Roy Orbison, Connie Francis i Chuck Berry, a w codziennych outfitach  rozkloszowane spódnice -lumpeksowe miłości. Dzisiaj padło na pepitkową kieckę, której ze względu na mój wzrost nie mogę nosić w zestawieniu z płaskimi butami, ponieważ cholernie skraca mi nogi. Musiałam połączyć ją z obcasami, za którymi w gruncie rzeczy nie przepadam. Resztę dopełnia biała koszula i kopertówka pod kolor włosów ( a może na odwrót?). Moja czupryna od dłuższego czasu prosiła o odświeżenie koloru, więc postanowiłam, że przez pierwsze jesienne dni nabierze ona amarantowego tonu. Pomogła mi w tym pianka koloryzująca firmy Venita. Czytałam na jej temat wiele pozytywnych opinii i moja zdecydowanie do nich dołącza. Nie sądzę, żebym została przy tym kolorze dłużej, co nie zmienia faktu, że bardzo dobrze się w nim czuję. Anyway -  zmiany są potrzebne!


INSPIRATIONS



   Wczorajsze formatowanie dysku na jakiś czas pozbawiło mnie okna na świat. W z tym, zamiast szukać inspiracji na tumblrze, postanowiłam poszukać ich dookoła mnie. Jak się okazało, leżący na półce rocznik czasopism Dookoła Świata okazał się ich skarbnicą. Komplet magazynów obejmuje numery wydawane na przełomie lat 1959 - 1960, więc dla mnie, fanki vintage'u jest to prawdziwa perełka. Opublikowane tam zdjęcia niezwykle mnie inspirują, a ówczesne kobiety zachwycają. Jak widać na poniższych zdjęciach, trendy z przed ponad pięćdziesięciu lat powracają. Przyznajcie sami, ulice musiały wyglądać pięknie.

DIRTY MAGIC




   Uwielbiam, gdy na twarzach ludzi, których mijam maluje się wielki znak zapytania : Gdzie w okolicy znajduje się kolejny bal przebierańców?! Uwielbiam także, gdy starsze panie kręcąc głowami patrzą na mnie ze zniesmaczeniem. Na domiar złego moje malowane miesiąc temu włosy przybrały różowy odcień, co przyciąga także uwagę dzieci, a te nie kryją się wygłaszaniem swoich opinii na ich temat. Jedna z dziewczynek, którą spotkałam w second handzie wyszeptała (o ile w ogóle można nazwać to szeptem, gdyż słyszałam ją z odległości 3 metrów) swojej mamusi, że gdy tylko wróci do domu niezwłocznie Namaluje paniom w kapeluszu z różowymi włosami. Wspomniana wizyta w sh skończyła się dla mnie bardzo owocnie, ponieważ właśnie wtedy udało mi się dorwać narzutkę/ kardigan/ pelerynę, którą mam na sobie na poniższych zdjęciach. Poszukiwany przeze mnie od dłuższego czasu kardigan (wiem, że kardiganem to to nie jest, ale to określenie najbardziej mi odpowiada) kosztował całą złotówkę i wisiał spokojnie na dziale szlafroków i piżam. Dzisiaj zestawiłam do niego czarny kapelusz, czarną sukienkę, czarne buty i torebkę.
Najbardziej lubię czarne wstążki w czarnych włosach
I czarnej szminki ślad na czarnych papierosach.
(...)
Bardzo czarny wrzesień(...).


VERSUS




        Niekiedy, mimo moich ogromnych chęci nie mam możliwości wrzucenia na bloga zdjęć outfit'u, którego danego dnia miałam na sobie. Po pierwsze - przed wyjściem nie zawsze jest odpowiednia ilość wolnego czasu aby chwycić za aparat, a po drugie nie zawsze mam kogo zaangażować do roli fotografa (samej ciężko mi stanąć po obu stronach obiektywu jednocześnie). W związku z tym postanowiłam przygotować dla Was kilka fotografii bez mojego bezpośredniego udziału, a przy okazji zapytać, który look bardziej Wam odpowiada: delikatny i dziewczęcy czy ten z mocniejszymi akcentami. Obie stylizacje miałam ostatnimi czasy na sobie i zarówno pierwszy jak i drugi zestaw składa się z topu i spódnicy (elementu, który jest moją ulubioną częścią garderoby). I mimo, że oba outfit'y są skomponowane z ubrań w kolorach, które w pełni toleruję, muszę przyznać, że zdecydowanie lepiej czuję się w zestawie numer 2. 

ACNE




    Siedzę, trochę czytam, dużo jem. Pokój zmieniłam w minipracownię krawiecką, ponieważ ogromna ilość wolnego czasu zrodziła we mnie nie lada inwencję twórczą. Postanowiłam wykorzystać jej ogromne pokłady łapiąc się za przerabianie starych ciuchów zakupionych nigdzie indziej jak w second handach. W mojej szafie roi się od ubrań, które kupiłam pod wpływem chwili z zamiarem ich noszenia, jednak po głębszym zastanowieniu i dokładnym ich obejrzeniu zostały ciśnięte na dno garderoby. Bohaterka dzisiejszego posta - jeansowa kurtałka także była jedną z nich. Zadecydowałam, że zasługuje ona na drugą szansę i poprzez lekką modernizację upodobniłam ją do kurtki projektu Acne.  
Katana idealnie sprawdziła się w outficie na dzień dzisiejszy, dlatego wykorzystując przyjazd Karol wyciągnęłam ją na zdjęcia.

Silver


   Naszło mnie niesamowicie na odcienie srebra i szarości, dlatego też mam ogromną chęć posiadania w swojej szafie wszystkiego właśnie w tym kolorze. Dzisiaj nie kombinowałam z kolorami, ale ze stylami, mieszając Martensy, z dresikiem i marynarką. Monochromatyczną całość chciałam przełamać jakimś mocniejszym akcentem, ale stwierdziłam, że mój kolor włosów w zupełności wystarczy.

Burn The Witch

 


   Może wstyd się przyznać, ale mam 21 lat i uwielbiam czarownice, wiedźmy i wszystko co z nimi związane. Nadal nie wyrosłam z oglądania Czarodziejek, Sabriny, nastoletniej czarownicy, czy Zaklinaczki duchów. I mimo, że nie wierzę w czary i wszystko co nadnaturalne, tak magia niesamowicie mnie fascynuje i inspiruje. 
Od dłuższego czasu planowałam outfit współczesnej czarownicy, wzorowany na wiedźmach z American Horror Story, aż w końcu dzisiaj, pomimo (a może dzięki) smętnej pogodzie, udało mi się wcielić plan w życie. Osobiście bardzo dobrze czuję się w takim wydaniu mimo, że wzrok ludzi, których mijałam nie był zbyt przychylny.

DIY PLUGS


     Tadam! Dzisiaj pragnę Państwu przedstawić nietypową nieodłączną część mnie,
uznawaną przez niektórych za obrzydliwą i szpetną. O czy mowa?  Oczywiście o tunelach! (I bynajmniej nie mam tu na myśli budowli komunikacyjnych).Tunele stanowią cząstkę mnie, dlatego też postanowiłam napisać o nich parę słów, a przy okazji zaprezentować biżur, który ostatnimi czasy ulepiłam z modeliny. 
Wiele razy słyszałam od przysłowiowych Ciotek dobrych rad, że z takimi dziurami w uszach nigdy nie znajdę pracy i do końca życia będę sama, wszak żaden kawaler nie zechce takiego dziwactwa! 
Inni natomiast dziwili się, jak mogłam zrezygnować z noszenia tradycyjnych, pięknych kolczyków na rzecz plastikowych, nudnych opon. Nic bardziej mylnego! Otóż posiadacze tuneli mogą cieszyć się równie kolorową biżuterią, co posiadacze tradycyjnych przekłuć,bowiem 
W Internecie pojawia się coraz to więcej sklepów, gdzie możemy zamówić plugi jakie tylko chcemy. Jak to mówią do wyboru, do koloru! Od delikatnych różyczek, które pasują nawet do kreacji ślubnych, po wizerunki Charlesa Mansona.

BLOOD-RED HOOD


    Wczoraj, kładąc się spać postanowiłam sobie, że zdjęcia do dzisiejszego posta koniecznie zrobię na zewnątrz, korzystając z ostatnich, ciepłych dni lata. Wielkie było moje rozczarowanie, gdy o godzinie 7 rano w okno zapukał deszcz. I to nie byle jaki, bo jesienny! I mimo, że nigdy na własnym ciele nie odczuwałam zmian pogody, tak dzisiaj zdecydowanie wyczułam obecność Pani Jesieni. Zamiast zaplanowanego spaceru połączonego ze zdjęciami, musiałam zadowolić się ścianą w kolorze bliżej nieokreślonym. I jak każdego dnia towarzyszy mi jakaś piosenka, która czasem całkiem niechciana zagnieżdża się w głowie, tak dzisiaj w kółko recytowałam:

  O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny,
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny (...).